Husaria – najpiękniejsza kawaleria świata

W opiniach XVII-wiecznych obserwatorów husaria była najlepszą i najpiękniejszą kawalerią świata. Zazdrościli jej obcy monarchowie, podziwiali ją cudzoziemcy.

(…) W tym miejscu wspomnimy tylko opinie dwóch szwedzkich królów, którzy walczyli przeciw husarii. Gustaw II Adolf w 1626 roku miał rzec: „O, gdybym miał taką jazdę, z moją piechotą obozowałbym tego roku w Konstantynopolu!”. Z kolei Karol X Gustaw w 1655 roku wyraził ponoć następującą opinię: „Gdybym miał przynajmniej dziesięć tysięcy takich żołnierzy, to nie tylko Turcję, ale cały świat spodziewałbym się łatwo podbić”.

Wojciech Kossak, „Chorągiew husarska”

Bez dwóch zdań husaria pozostaje najskuteczniejszą formacją w dziejach Polski i jest jedną z najskuteczniejszych w dziejach świata. Jej widok wciąż fascynuje pięknem i unikalnością. Prężnie rozwijający się ruch rekonstrukcji historycznej jest tego najlepszym dowodem. Widowiska z udziałem husarzy cieszą się dużą popularnością, a ich zdjęcia krążą po Internecie, niemal zawsze wzbudzając pozytywną reakcję i podziw. To między innymi z myślą o rekonstruktorach tego rycerstwa, ale także i Czytelnikach, którzy chcieliby poznać prawdziwe oblicze husarii, powstał niniejszy album. Jest to zbiór opinii na temat tej kawalerii oraz wyobrażeń, które powstały w czasach jej istnienia. Odrzuciliśmy więc dzieła i opisy, które stworzono po upadku husarii. W ten sposób pragniemy zerwać z jej stereotypowym wyobrażeniem – z wizerunkiem kawalerzysty z dwoma wielkimi, wyginającymi się nad głową skrzydłami, który miał brać udział w sławnych wiktoriach oręża polskiego. Wizerunkiem powielanym przez XIX- i XX-wieczne obrazy, które z kolei stały się wzorem dla polskich i zagranicznych produkcji filmowych. Prawdą jest, że taka husaria istniała, ale dopiero pod sam koniec swojej długiej historii. Istniała nie wtedy, gdy wkraczała na moskiewski Kreml, ani wtedy, kiedy broniła Wiednia. Tak wyglądała dopiero w XVIII wieku, gdy nazywano ją wojskiem pogrzebowym, bo na pogrzebach różnych dostojników widywano ją wówczas najczęściej.

(…) Mimo że oddana właśnie do rąk Czytelnika praca zawiera ledwie część znanych nam źródeł i ilustracji, to zaprezentowany materiał pozwala już na rewizję dotychczasowego datowania tak zwanych klasycznych zbroi husarskich. Można dziś z całą pewnością powiedzieć, że nie pochodzą z XVII, lecz dopiero z XVIII wieku. Świadczy o tym kilka rzeczy, jak choćby ta, że wycięte w nausznikach szyszaków serduszka, charakterystyczne dla „klasycznych zbroi husarskich”, pojawiają się dopiero na obrazach malowanych u schyłku istnienia husarii. Te „klasyczne zbroje husarskie” to nie produkt XVII stulecia, lecz czasów, gdy husarię nazywano wojskiem pogrzebowym. Nie można też się dziwić, że właśnie one po upadku husarii za czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego zasiliły różne zbiory militariów. Wszak setki zbroi husarskich, po wycofaniu z wyposażenia armii, były dla kolekcjonerów dość łatwo dostępne, stąd też cała masa bardzo prostych – żeby nie rzec, prymitywnie wykonanych – zbroi dotrwała do naszych czasów. Czy płatnerstwo w Rzeczypospolitej drugiej połowy XVIII wieku nie stało już na takim poziomie co dawniej, czy też towarzysze husarscy nie byli już tak zamożni, a może tylko nie byli już tak skorzy do ponoszenia wysokich kosztów służby w tej prestiżowej formacji1 – faktem jest, że o ile w inwentarzach z XVII wieku czy też na wyobrażeniach husarii z tego stulecia odnajdujemy zbroje szmelcowane i hecowane (czyli wykonane zaawansowanymi technikami zdobniczymi), z karwaszami i szyszakami zdobionymi złotem bądź srebrem i drogimi kamieniami, o tyle w XVIII wieku do rąk husarzy i ich dowódców trafiają wyroby zdobione tańszym od złota i srebra mosiądzem; wyroby wiejskich kowali ze Świątnik Górnych pod Krakowem. Właśnie te bardzo proste – i znane z dzisiejszych kolekcji muzealnych – zbroje widać na obrazach z XVIII wieku, a ich elementy pojawiają się w inwentarzach husarskich, przykładem czego „karwasze świątnickie z łapciami w mosiądz oprawne”, należące do towarzysza husarskiego Stanisława Ważyńskiego w 1712 roku. Niestety, z czasem tym ubogo zdobionym zbrojom dorobiono „starożytną” genealogię, opierając się na niesłychanie wątłych przesłankach. Domyślać się można, że niemałą w tym rolę grały pobożne życzenia ich właścicieli, którzy woleli wierzyć, iż posiadają zbroje należące niegdyś do zasłużonych przodków czy też takie, których używano podczas wiekopomnych wydarzeń, niż przyznać, że są znacznie młodsze i że zakładano je tylko podczas różnych ceremonii w okresie upadku tego rycerstwa. Z całą pewnością na dorobieniu tym zbrojom „starożytnej” genealogii zależało ludziom, którzy je sprzedawali. Wszak „zbroja spod Wiednia” albo w ogóle z XVII wieku, czyli z epoki świetności husarii, była znacznie cenniejsza niż zbroja z czasów, gdy rycerstwo to stało się cieniem swej dawnej wielkości.

Husaria Polska

Charakterystycznym elementem wyposażenia husarzy, który wciąż wzbudza największe zainteresowanie, są skrzydła. Używano ich nie tylko na paradach, ale także w bitwach, na co mamy dziś wystarczająco wiele dowodów. Wykazano też, że ich widok płoszy konie. Skrzydeł używano tak dla okazałości, jak i do postrachu nieprzyjaciela. Pamiętać jednak trzeba, że miały one różne formy i różnie je mocowano, kiedy więc napotykamy wspomnienie o nich w jakimś źródle z epoki, przekaz ten nie oznacza, że chodziło akurat o tę postać skrzydeł, która jest znana dopiero z XVIII wieku, czyli o wielkie skrzydła wyginające się nad głowami jeźdźca. Na prezentowanych w tym albumie ilustracjach wyraźnie widać, że w XVI i XVII wieku skrzydła husarzy przybierały inne formy. Dodać też trzeba, że fakt używania skrzydeł przez to rycerstwo nie oznacza, że robiła to każda rota i wszyscy husarze w rocie. Nie był to bowiem obowiązkowy element wyposażenia husarza.

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.