Ratnik – rosyjski żołnierz przyszłości. Propaganda i pragmatyzm.

Rosyjskie ministerstwo obrony pochwaliło się, że w ciągu ostatnich pięciu lat, trzydzieści pięć różnego rodzaju jednostek wojskowych otrzymało indywidualne wyposażenie żołnierza przyszłości “Ratnik-2”. Tak naprawdę mało kto jednak wie, poza Minoboroną (rosyjskim ministerstwem obrony): co, komu i ile przekazano w siłach zbrojnych Rosji. I czy rzeczywiście właśnie o to chodziło w programie “Ratnik”.

 

Trudności w oszacowaniu postępów we wprowadzeniu nowego, żołnierskiego wyposażenia w Rosji wynikają z kilku powodów. Najważniejszym z nich jest zamieszanie w nazewnictwie, które Rosjanie wprowadzają bezwiednie lub z premedytacją. Jeżeli więc Monoborona publikuje komunikaty o wprowadzeniu kolejnej partii „Ratnika”, to najczęściej nie wiadomo, o jaką generację tego wyposażenia chodzi (“Ratnik-1” czy “Ratnik-2”), o jaką wersję (np. dla wojsk powietrzno desantowych WDW, kierowców, czy snajperów) lub o jaką konfigurację (w większości przypadków realizowane są dostawy niekompletnego wyposażenia).

 

Informacja o 35 jednostkach, które otrzymały “Ratnik-2” wcale więc nie musi oznaczać, że żołnierze tylko z tylu jednostek posiadają tego rodzaju wyposażenie. Musi być inaczej, ponieważ Rosjanie pochwalili się wprowadzeniem od 2014 do 2016 roku ponad 120 tysięcy zestawów do rosyjskiej armii, a tylko na początku 2018 roku informowali o przekazaniu 3 tysięcy kompletów “Ratnika” do jednostek wojskowych Południowego Okręgu Wojskowego (POW) – stacjonujących jedynie w rejonie Północnego Kaukazu (w Osetii Północnej, Dagestanie, Inguszetii i wojskowej bazie w Południowej Osetii).

W przypadku tego ostatniego komunikatu Minoborona ujawniła wyjątkowo, co w ogóle otrzymali żołnierze w ramach nowego wyposażenia. Jednak i tym razem nie wskazano, jak wyglądały konkretne zestawy. Wykaz, który przy tej okazji przedstawiono, udowodnił to, co podejrzewali specjaliści od dawna: że tak naprawdę nie chodzi o wyposażenie żołnierza przyszłości, ale po prostu o wymianę sprzętu indywidualnego, noszonego przez żołnierzy z tym, że rzeczywiście – dostarczanego według z góry założonego i utrzymywanego standardu.

W skład “Ratników” przekazanych do Południowego Okręgu Wojskowego weszły więc: hełmy kompozytowe, kamizelki kuloodporne, bojowe umundurowanie polowe, słuchawki z aktywnym systemem ochrony słuchu, okulary ochronne z pokrowcem, osłony na łokcie i kolana, karabinki z wyrzutnią granatów, karabiny maszynowe, karabiny snajperskie, amunicja, nóż bojowy, uniwersalne przyrządy rozpoznawcze, dzienno-nocne układy celownicze, miniaturowe gogle oraz zunifikowane celowniki optyczne i termowizyjne.

Dodatkowo w kompletach wyposażenia znajdowały się: ocieplana bielizna, uniwersalne ukrycie (pałatka), wielofunkcyjny nóż, lampa sygnalizacyjna, zegarek, zimowe i letnie dwustronne zestawy kamuflujące, zestaw autonomicznych źródeł ciepła AIST, plecak rajdowy, indywidualny filtr wody, mała łopatka piechoty, sprzęt ochrony dróg oddechowych, indywidualny pakiet radioochronny, przeciwchemiczny i pierwszej pomocy medycznej oraz odzież przeciwchemiczna.

„Ratnik” – wyposażenie „żołnierza przyszłości”, czy tylko po prostu wyposażenie „nowe”?

Na tej zacytowanej przez Minoboronę liście powinno być w sumie 59 elementów (bo tyle wchodzi oficjalnie w skład „Ratnika”), które zasadniczo dzieli się na pięć grup: wyposażenie „rażenia” (broń), ochrony, podtrzymywania życia, zasilania oraz „rozpoznania, dowodzenia i łączności”. Jak widać w zestawach przekazanych do POW wyraźnie brakuje dwóch ostatnich grup sprzętu – a więc tych, które rzeczywiście mogłyby wskazywać, że Rosja jako pierwsza wprowadza coś, co zasługuje na miano “ekwipunku żołnierza przyszłości”. Rosjanie w Południowym Okręgu Wojskowym nie otrzymali więc w komplecie “Ratnika” (prawdopodobnie): radiostacji osobistej, tabletów operacyjnych, nowoczesnych, przeziernych systemów obserwacyjnych i celowniczych (z przekazywaniem obrazu), kamer, centralnych źródeł zasilania, systemów nawigacji satelitarnej itp.

A przecież to właśnie to “elektroniczne” wyposażenie miało dać rosyjskim żołnierzom “przyszłości” przewagę informacyjną nad przeciwnikiem, pomóc im w walce oraz usprawnić dowodzenie i kierowanie działaniami. Z analizy informacji i komunikatów przekazywanych przez Minoboronę wynika jednak, że elementy z grupy „rozpoznania, dowodzenia i łączności” są przekazywane zupełnie oddzielnie, tylko do wybranych jednostek i najczęściej tylko do wybranych żołnierzy (do dowódców).

“Ratnik” jest więc w Rosji jak na razie jedynie programem zmiany wyposażenia indywidualnego żołnierzy, a więc procesem, który tak naprawdę i tak musi być w sposób ciągły realizowany w rosyjskich siłach zbrojnych. Przy czym część elementów wyposażenia jest rzeczywiście bardzo dobrze przemyślana i z zadowoleniem przyjęta przez żołnierzy, natomiast część jest traktowana jak zbędny balast i często zostawiana w koszarach – także w trakcie ćwiczeń, gdzie wszystko powinno być z założenia realizowane zgodnie z regulaminami

Część z nich jest dodatkowo prawdopodobnie gorsza od tego, co żołnierze mogą sami pozyskać na rynku, jak np. zegarki czy okulary balistyczne. Pojawiają się więc zdjęcia rosyjskich wojskowych z nieregulaminowym wyposażeniem, szczególnie podczas misji zagranicznych – gdy pozyskanie “substytutów” jest sprawą przeżycia (np. kamizelki kuloodporne) i jest często łatwiejsze.

Niewątpliwą rewolucją w armii rosyjskiej było kompleksowe podejście do problemu i założenie, że wyposażenie ma być modułowe. Dzięki temu “Ratnik” nie jest czymś, co już zamknięto, ale czymś, co w sposób ciągły ewoluuje. Rosjanie chwalą się przy tym, że każda z wersji tego wyposażenia została przetestowana podczas ćwiczeń antyterrorystycznych. W rzeczywistości prawdziwym testem stają się coraz liczniejsze misje bojowe rosyjskich żołnierzy: przede wszystkim na Kaukazie, w Syrii i na wschodniej Ukrainie. I dlatego wyposażenie “Ratnik” dostarczane dzisiaj różni się od tego, jakie było dostarczano kilka lat wcześniej. Nazwa jednak została zachowana – i stąd to całe zamieszanie.

“Ratnik” arktyczny

Bardzo ważnym czynnikiem sprawdzającym dla “Ratnika” jest również rosyjski klimat – szczególnie biorąc pod uwagę tereny Rosji najdalej wysunięte na północ. To właśnie dlatego stworzono arktyczny wariant tego wyposażenia, który przeszedł serię testów – głównie w 2015 roku. Rosjanie założyli sobie przy tym konieczności sprawdzenia sprzętu w granicach temperatur: od minus 70 do plus 100 stopni Celsjusza, wilgotności: od 20 do 80 procent i do wysokości 40.000 metrów nad poziomem morza. Arktyczny “Ratnik” był ponadto badany w dwóch reżimach – w stanie relatywnego spoczynku (działania podczas służby wartowniczej) i przy pracy ze średnim obciążeniem (działania podczas marszu).

Więcej na WP.PL

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

5 More posts in Wojsko category
Recommended for you
Polskie lotnictwo wojskowe może otrzymać nawet 64 nowoczesne samoloty

– Moim zdaniem kiedy dojdzie do fazy zakupu następców samolotów porosyjskich czyli Migów i Suchojów,...