Motorynka – marzenie wszystkich dzieci PRL-u

Fabrycznie wykonane polskie motorynki pojawiły się w roku 1978, ale ich historia zaczyna się w początku lat 60., a i nazwa także pochodzi z tamtych czasów.

Młodszym czytelnikom „Automobilisty” słowo motorynka kojarzy się z małym jednośladem wytwarzanym przez bydgoski Romet w przynajmniej trzech wersjach, którego produkcja zakończyła się w roku 1994 wraz z upadkiem wytwórcy. Obecnie na rynku pozostały jedynie produkty zagraniczne i dość spore ilości już zabytkowych krajowych jednośladów przeznaczonych dla najmłodszych. Warto się nimi zainteresować, bo po pierwsze są ładne, a po drugie naprawdę nasze

ponym3_01

Historia motorynek

W numerze 13/1961 tygodnika „Motor” zostały opublikowane rysunki prymitywnego jednośladu napędzanego silnikiem rowerowym, którego wykonanie miało stać się poważnym krokiem w politechnizacji młodzieży. Słowo politechnizacja niemal przestało istnieć we współczesnej polszczyźnie, a jego fizyczną realizację można ujrzeć właśnie przy restauracji i eksploatacji np. motorynek z Rometu. W latach 60. przywiązywano sporą wagę do nauczania praktycznego młodych ludzi wielu pożytecznych umiejętności. Wszak zbudowanie motorynki, nawet przy dużej pomocy dorosłych, wiązało się z poznaniem procesów projektowania, czytania rysunków technicznych, zdobywania właściwych materiałów, a potem umiejętności warsztatowych związanych z gięciem rur, spawaniem, gwintowaniem, szlifowaniem, lakierowaniem itp.

silnik-romet-komar-motorynka-rys-ogar-pony-kadet-5669036

Opublikowane w „Motorze” rysunki trafiły na podatną glebę i już w kilka miesięcy później powstała pierwsza motorynka wykonana przez uczniów – Marka Kosińskiego i Wojciecha Gesterna (dzisiaj zapewne przechodzą na emeryturę i ciekawe, jak ta budowa wpłynęła na ich losy). Przyjęła się też bardzo ładna i trafna nazwa motorynka zaproponowana przez dziennikarzy „Motoru”. Zatem sama nazwa dobiega już pięćdziesiątki, chociaż powszechnie uważa się, że narodziła się razem z trzydziestoletnią „zaledwie” motorynką z Rometu.

Wkrótce warszawski Pałac Młodzieży (zlokalizowany w PKiN) rozpoczął konstruowanie motorynek, które powstawały bez szczegółowych planów, ale za to pod okiem doświadczonych instruktorów. Koszt motorynki tam wykonywanej określano na 3000-3500 złotych, w tym silnik MAW (2000 zł), a więc koszt ten nie był mały – motorower Komar czy Żak kosztowały 4500-4800 złotych. Jednak dla większości młodych ludzi była to kwota astronomiczna, średnia pensja z trudem wystarczająca na skromne życie oscylowała wokół 2000 złotych.

Ja sam pamiętam, jak byłem zafascynowany zbudowaniem sobie motorynki, ale sprawa rozbijała się o koszt silnika i kół, które w warszawskich konstrukcjach pochodziły od szybowców lub od maszyn rolniczych. Wiele bezsennych nocy schodziło mi na „projektowaniu” własnego jednośladu i na marzeniach o podróżach nim. Niestety, nie udało się. Jednak innym się udało i kilkadziesiąt motorynek pojawiło się na polskich ulicach. Rejestrowano je jako motorowery, ale ponoć komuś udało się zarejestrować jako motorynkę. Pomimo że były to pojazdy bardzo niewygodne z racji braku resorowania kół, to jazda własnoręcznie wykonanym jednośladem musiała być czymś nadzwyczajnym.

Konkurs na najlepszą motorynkę

Sygnały o udanych konstrukcjach motorynek skłoniły redakcję „Motoru” do ogłoszenia w sierpniu 1962 konkursu na najlepszą polską motorynkę. Zdjęcie takiego pojazdu zamieszczono nawet na okładce, zamiast tradycyjnej o tej porze roku atrakcyjnej pani, w kostiumie kąpielowym przy jakimś pojeździe.

Konkurs zakończył się w grudniu 1962 i w ostatnim numerze z rocznika 1962 ogłoszono listę laureatów, zaś 20 stycznia 1963 roku pokazano kilka z nich. Za najciekawszą i najlepszą uznano motorynkę Janusza Komandera ze Szczecina z, jak napisano, silnikiem Gnom, jednak tu „Motor” popełnił błąd, gdyż motorynka była napędzana silnikiem rowerowym SM – poznańskiej firmy „Stefan Malcherek”, co zresztą widać na zdjęciach. Dzisiaj ten silnik jest rarytasem kolekcjonerskim. Drugie miejsce zajął Piotr Trocha z Mysłowic, trzecie Wojciech Dałek z Warszawy, czwarte Adam Dudzik z Nowej Huty, piąte Krzysztof Wierzbicki z Warszawy, a szósta była dziełem zespołowym Pałacu Młodzieży z Warszawy. Wszystkie, oprócz pierwszej, były napędzane silnikami MAW, a zgłoszono ich w sumie na konkurs trzynaście.

Motorynki dwóch pierwszych laureatów dość znacznie odbiegały od schematu. Celowo wymieniamy nazwiska wyróżnionych, bo być może odezwą się po latach. Konkurs nie zakończył oczywiście działalności konstruktorskiej kolejnych młodych ludzi i powstało jeszcze sporo motorynek.

W drugiej połowie lat 60. sklepy rowerowe zaczęły się pozbywać mało chodliwych wtedy silników rowerowych Gnom i MAW. Pierwsze można było nabyć za nieco ponad 500 złotych, zaś MAWy kosztowały około 1200 złotych. Ceny te znacznie urealniły koszty konstrukcji małych własnych jednośladów.

Więcej u źródła: https://www.auto-swiat.pl/wiadomosci/motocykle/motorynka-marzenie-wszystkich-dzieci-prl-u/7m2jw5t